Jak fotografować księgi kościelne?

Jednym z głównych źródeł, z jakich w swoich poszukiwaniach korzystają genealodzy, są bez wątpienia księgi kościelne. Obecnie coraz częściej dostępne online. Zarówno na stronach archiwów, jak i różnego rodzaju towarzystw i stowarzyszeń genealogicznych oraz instytucji zajmujących się digitalizacją i publikacją takich dokumentów w Internecie.

Zdarza się jednak, że jesteśmy zmuszeni odwiedzić osobiście parafię, w której poszukujemy informacji o naszych przodkach i sami musimi sfotografować interesujące nas źródła. Sposób w jaki to zrobimy będzie miał duży wpływ na jakość tekstu, z którym będziemy potem pracowali, próbując odczytać zawartość księgi.

Na co zwrócić uwagę fotografując tego typu zbiory i jak zrobić to dobrze? Odpowiedź na te pytania znajdziesz w poniższym tekście.

Ośwetlenie

Jeśli ktoś myśli, że do wykonania zdjęć wystarczy dobrej jakości smartfon z aparatem, może się mylić. W przypadku kancelarii parafialnych, ale też i archiwów państwowych, jednym z największym problemów jest brak wystarczająco dobrego oświetlenia. Kancelarie są często umeblowane meblami o ciemnych kolorach, co zmniejsza odbijanie się światła wpadającego przez okno. A same okna? No cóż. Jeśli takowe znajdują się od innej strony niż południowa, to dodatkowo komplikuje sprawę. W takiej sytuacji pomieszczenie, w którym się znajdujemy jest niedoświetlone, co dodatkowo utrudnia fotografowanie. W efekcie końcowym tak wykonane zdjęcia mogą wyjść nieostre, poruszone itd.

Kilka lat temu zostałem poproszony o wykonanie zdjęć księgi członków Bractwa św. Barbary z parafii w Kujawach na Opolszczyźnie. Osoba, która wykonała zdjęcia wcześniej użyła do tego smartfona i dopiero po powrocie do domu zauważyła, że wszystkie są słabej jakości i nie da się odczytać zawartości sfotografowanej księgi. Swoje zdjęcia wykonałem apratem cyfrowym przy użyciu dodatkowego oświetlenia, którym wtedy dysponowałem (zdjęcie poniżej).

Fotografowanie księgi przy użyciu dodatkowego oświetlenia (luty 2014 r.).
Fotografowanie księgi przy użyciu dodatkowego oświetlenia (luty 2014 r.).

Do wykonywania fotografii zbiorów, o których tu mowa, można też użyć oświetlenia jakie zainstalowane jest w miejscu, w którym jesteśmy. Ale i w tym przypadku różnie bywa.

Jesieną zeszłego roku odwiedziłem jedną z parafii, z której pochodzą moi przodkowie. Chciałem sfotografować wybrane strony ksiąg chrztów, ślubów i pogrzebów. No i musiałem się wiele natrudzić, aby uzyskać zdjęcia dobrej jakości.

  • Po pierwsze: kancelaria usytuowana była od północnej strony zabudowań. A sam budynek plebanii znajdował się w takim zaułku, że z żadnej strony nie wpadało przez okno światło dzienne.
  • Po drugie: za oknem zaś było pochmurno i deszczowo, co powodowało dodatkowe zaciemnienie pomieszczenia.
  • Dostępne na miejscu oświetlenie można było włączyć punktowo. Światło padało albo z jednej połowy sufitu albo z drugiej. Można też było włączyć oświetlenie całego sufitu. W dwóch pierwszych wariantach za każdym razem na fotografowaną księgę padał cień aparatu i/lub mojej dłoni (pierwsze dwa poniższe zdjęcia). Dopiero po włączeniu całego oświetlenia zdjęcia wychodziły w porządku (trzecie zdjęcie z galerii), aczkolwiek nie były one w 100% doskonałe (minimalnie widoczny cień dłoni i aparatu).

Wszystkie zdjęcia wykonane zostały z czasem otwarcia migawki od 1/30 do 1/60 sekundy. W pierwszym przypadku, nawet najmniejsze poruszenie aparatem w trakcie wykonywania zdjęcia, spowoduje, że zdjęcie to będzie nieostre (nie każdy sobie poradzi przy takim czasie otwarcia migawki). W drugim przypadku jest już nieco lepiej, ale też nie są to doskonałe warunki techniczne do fotografowania.

Kąt nachylenia

Na różnego rodzaju forach internetowych i grupach facebookowych można zauważyć, że często popełnianym błędem w przypadku zdjęć publikowanych przez użytkowników, jest zły kąt nachylenia aparatu w stosunku do fotografowanego obiektu (księgi, dokumentu itd.). Osoba wykonująca zdjęcie robi je – że tak to nazwę – z wysokości swoich oczu. W efekcie końcowym zdjęcie jest zrobione ze zbyt dalekiej odległości, co może utrudnić potem odczytanie zawartości sfotografowanego dokumentu (pierwsze dwa zdjęcia z poniżej galerii).

Gdy chcemy uzyskać jak najlepszy efekt końcowy, aparat powinien znajdować się bezpośednio (centralnie) nad fotografowanym dokumentem (trzecie zdjęcie z poniższej galerii).

Fotografuj całe strony

Warto pamiętać również o tym, aby – w przypadku ksiąg kościelnych – nie fotografować tylko interesującego nas wpisu, ale całą stronę, na której dany wpis się znajduje. Na poniższym przykładzie widać sfotografowany wycinek księgi ślubów z 1833 roku (parafia Brożec na Opolszczyźnie). Po powrocie do domu, osoba prowadząca poszukiwania, uświadomiła sobie, że nie pamięta w jakim roku miał miejsce ślub, którego wpis sfotografowała (nie zanotowała tego na osobnej kartce), ani na jakiej stronie księgi wpis ten się znajduje (paginacja znajdowała się w górnych narożnikach stron, a te nie zostały ujęte na fotografii).

W sprecyzowaniu roku, w którym zawarto ślub oraz uzupełnieniu innych brakujących informacji, pomogła dopiero rozmowa telefoniczna z proboszczem, który na miejscu przejrzał jeszcze raz księgę.

Tak sfotografowany fragment strony utrudnił datowanie wpisu
Tak sfotografowany fragment strony utrudnił datowanie wpisu

Jak więc widać, prawidłowe wykonanie zdjęć, nie jest takie proste, jakby się mogło wydawać. W celu uzyskania dobrej jakości, trzeba się niejednokrotnie natrudzić. Ale jak zawsze w tego typu przypadkach: nauka czyni mistrza. I każdy, nawet początkujący genealog, jeśli podejdzie do tematu poważnie, to sobie na pewno poradzi.